31-letnia kobieta rozszarpana przez aligatora na Florydzie. Zmarła w karetce

31-letnia Brittany Clark z Orlando zginęła po ataku aligatora podczas kąpieli w rzece Econlockhatchee w Lesie Stanowym Little Big Econ na Florydzie. Kobieta zmarła w karetce w drodze do szpitala. Służby prowadzą postępowanie mające ustalić, który z dwóch schwytanych aligatorów odpowiada za atak. Oba zostały już prewencyjnie zabite.

Do zdarzenia doszło 28 czerwca. Według Komisji Ryb i Zachowania Dzikiej Przyrody Florydy (FWC) Clark pływała z partnerem i przyjaciółką na głębokości około 3 stóp podczas postoju w trakcie długiej wędrówki w rejonie Barr Street Trailhead. W miejscu zdarzenia nie ma wyznaczonego kąpieliska, a przy początku szlaku znajduje się tablica ostrzegająca przed obecnością aligatorów.

Po ataku funkcjonariusze FWC schwytali i uśmiercili dwa duże aligatory o długości 12,5 oraz 13 stóp. Od zwierząt pobrano próbki DNA, które mają pozwolić ustalić, który z nich zaatakował kobietę. Wyniki badań nie są jeszcze znane.

Śmierć Brittany Clark była trzecim incydentem z udziałem aligatorów na Florydzie w ciągu tygodnia. Wcześniej, 21 czerwca, nurek został ugryziony w Rainbow River, a 27 czerwca dziecko odniosło obrażenia ręki podczas łowienia ryb w Nelson’s Outdoor Resort.

FWC przypomina, że choć zwierzęta te występują we wszystkich 67 powiatach Florydy, ataki aligatorów należą do rzadkości. Agencja podkreśla, że w okresie godowym, trwającym od kwietnia do czerwca, aligatory są bardziej terytorialne i agresywniejsze. Zaleca pływanie wyłącznie w wyznaczonych miejscach i bezwzględnie w ciągu dnia. Nie powinno się natomiast dokarmiać ani nie dotykać aligatorów oraz koniecznie trzymać zwierzęta domowe na smyczy w pobliżu zbiorników wodnych.

Red. JŁ