
72-latek próbował zestrzelić dron Walmartu. Musiał zapłacić sporą sumę
72-letni mieszkaniec Lake County na Florydzie będzie musiał zapłacić za drona, którego zestrzelił, bo ten – jak stwierdził – inwigilował go. Maszyna należała do sieci sklepów Walmart. Sąd okręgowy nakazał zapłacenie odszkodowania w wysokości 5 tys. dolarów.
72-letni Dennis Winn został oskarżony na podstawie paragrafu o strzelanie lub miotanie śmiercionośnymi pociskami w mieszkania, łodzie lub pojazdy, powodując szkody o wartości 1000 dolarów lub większych. Zarzucono mu także przestępstwo wystrzelenia z broni palnej w przestrzeni publicznej.
Do zdarzenia doszło 26 czerwca tego roku. Zastępcy szeryfa Lake Co. zostali wezwani do sklepu Walmart przy Johns Lake Road w Clermont. Dwóch operatorów drona, którzy współpracowali z Walmart, powiedziało funkcjonariuszom, że ktoś otworzył ogień do ich maszyny z dzielnicy Overlook at Lake Louisa w Clermont. W tym czasie droniarze „przeprowadzali dostawę” zakupów do klienta.
Dron został trafiony pociskiem, ale operatorom udało się zawrócić urządzenie z powrotem do miejsca ich przebywania.
Policjanci udali się natomiast na posesję Dennisa Winna. 72-latek przyznał, że zauważył latającego nad jego domem drona. Podkreślił, że nie była to pierwsza maszyna, która latała nad jego posesją i – jak stwierdził – „inwigilowała go”. Zdenerwowany mężczyzna poszedł do domu, skąd przyniósł pistolet 9 mm, a następnie strzelił do drona. Zastępcy stwierdzili, że w momencie zdarzenia w pobliżu bawiły się dzieci.
W trakcie rozmowy z Winnem jeden z policjantów uświadomił mu, że dron, do którego strzelał, „prawdopodobnie kosztował dziesiątki tysięcy dolarów”. W trakcie aresztowania 72-latek miał krzyknąć do sąsiada, że „idzie do więzienia za zestrzelenie drona”.
27 listopada Winn zgodził się poddać nakazowi restytucji, co – jak wyjaśnił jego adwokat – było „przyznaniem się do wykroczenia, ale nieprzyznaniem się do winy”. W związku z tym Sąd Okręgowy Piątego Okręgu nakazał 72-latkowi zapłacić sieci Walmart 5 tys. dolarów za uszkodzenie drona, co mieszkaniec Clermont zrobił niezwłocznie.
Red. JŁ
