Floryda w czołówce „wielkiej rezygnacji”. Setki tysięcy osób porzucają miejsca pracy

Między październikiem a listopadem 2024 roku w stanie odnotowano znaczący wzrost liczby pracowników, którzy porzucili dotychczasowe miejsca pracy. Z danych Biura Statystyki Pracy Stanów Zjednoczonych wynika, że liczba rezygnacji wzrosła w tym czasie o 29 000. Łącznie z pracy zwolniło się w ciągu tych dwóch miesięcy 253 tys. pracowników. Z pozoru nieznaczny wzrost rezygnacji o 0,2 proc. stawia Florydę w czołówce stanów, gdzie dochodzi do najliczniejszej rotacji pracowników.

Eksperci zgodnie wskazują, że pandemia COVID-19 zmieniła podejście wielu ludzi – zwłaszcza młodych – do pracy. W ostatnich latach pracownicy coraz częściej poszukują stanowisk oferujących pewną elastyczność i lepszy stosunek work-life balance, czyli równowagi pomiędzy życiem zawodowym a życiem prywatnym. To jeden z powodów, dla których wskaźnik rezygnacji z pracy na Florydzie jest tak wysoki, ale nie jedyny.

W rozmowie z Newsweekiem Michael Ryan, specjalista ds. finansów, wyjaśnia, że sytuacja wynika w dużej mierze z obecnej sytuacji na rynku pracy – tzw. „rynku pracownika”. Cechuje się on wysoką liczbą ofert pracy, wśród których aplikanci mogą przebierać – zarówno poszukując pracy, jak i negocjując lepsze warunki. Kevin Thompson uważa z kolei, że sytuacja nie musi być tak jednostronna, a „rezygnacje” są w rzeczywistości – w pewnej części – zwolnieniami, wynikającymi z okresowych audytów i przeglądów wyników pracy poszczególnych pracowników.

Alex Beene, ekspert od edukacji finansowej, uważa, że trend rezygnacji może się utrzymywać, gdyż – jego zdaniem – wynika z rosnących kosztów życia w połączeniu ze stagnacją płac, co zmusza pracowników do poszukiwania atrakcyjniejszych warunków u innych pracodawców.

Red. JŁ