
Jest wstępna zgoda na odstrzał niedźwiedzi na Florydzie. Ma zginąć niespełna 200 osobników
W maju doszło na Florydzie do pierwszego w tym stanie, potwierdzonego przypadku zabicia człowieka przez niedźwiedzia czarnego. Zbiegło się to niemal ze wstępną decyzją władz Słonecznego Stanu o zezwoleniu na odstrzał tych zwierząt. Komisja ds. Ryb i Dzikiej Przyrody Florydy (FWC) zagłosowała za zmniejszeniem populacji niedźwiedzi czarnych stosunkiem głosów 5 do 1.
Podczas posiedzenia FWC w Ocala członkowie organu zagłosowali za wstępnym zatwierdzeniem decyzji o odstrzale części niedźwiedzi czarnych, które zamieszkują Florydę. Nie jest to jeszcze ostateczny werdykt – ten zapadnie podczas kolejnego głosowania w sierpniu bieżącego roku.
Według wstępnej propozycji – polowanie na niedźwiedzie ma rozpocząć się 6 grudnia i potrwać do 28 grudnia 2025 roku. Później ma ono być organizowane co roku między 1 października a 31 grudnia.
Zwierzęta będą odstrzeliwane na podstawie zezwoleń. W każdym roku odstrzałowi może podlegać maksymalnie 187 osobników. Każdy myśliwy będzie mógł zabić tylko jednego niedźwiedzia i to tylko na z góry wskazanym obszarze. Zakazane będzie zabijanie młodych oraz samic z młodymi.
Podczas polowania myśliwi będą mogli używać łuków, a także korzystać z pomocy psów gończych (do 6). Za zezwolenie na odstrzał jednego niedźwiedzi będzie trzeba zapłacić 100 lub 300 dolarów – ceny odpowiednio dla mieszkańca Florydy i nierezydenta.
Celem odstrzału jest według FWC utrzymanie w miarę stałej populacji niedźwiedzi czarnych w stanie. Ma ich być ok. 4 tys. – niewiele mniej i niewiele więcej.
Polowania na niedźwiedzie odbywały się na Florydzie już wcześniej, ale nie były wówczas jeszcze tak uregulowane. Podczas odstrzału w 2015 roku myśliwi zabili w ciągu dwóch dni ok. 300 osobników, wśród których były niestety także matki z młodymi – co najmniej 38.
Decyzji FWC towarzyszy duży opór społeczny. Z ponad 13 tys. komentarzy do propozycji odstrzału prawie 75 proc. wyrażało sprzeciw wobec takiego rozwiązania.
Red. JŁ
