
Złodziej nie potrafił wyjaśnić jak znalazł się w cudzym aucie. Stwierdził, że „teleportował się” do środka
36-latek z Florydy rozbił skradzione BMW, gdy jechał pojazdem z prędkością ponad 100 mil na godzinę. Po wypadku interweniujący na miejscu funkcjonariusze zapytali go, jak znalazł się w ukradzionym wcześniej aucie. Odparł, że się do niego… teleportował.
BMW zostało skradzione z Bicentennial w Ormond Beach. Wcześniej właściciel samochodu pozostawił kluczyki w zamkniętym uchwycie na kubek. Złodziej wykorzystał jego nieostrożność, odpalił auto i zwiał.
Kradzież pojazdu wdział przypadkowy świadek, którego złodziej miał wcześniej prosić o „ogień”. „Pomyślałem, jak on może mieć BMW, skoro nie ma nawet zapalniczki do papierosa?” – powiedział w rozmowie z dziennikarzami.
W trakcie ucieczki z miejsca zdarzenia mężczyzna jechał z prędkością 100 mil na godzinę, ostatecznie rozbijając auto. Złodziej został później zidentyfikowany jako 36-letni Calvin Curtis Johnson.
Podczas aresztowania Johnson miał krzyczeć do policjantów, że „uratowali go przed kosmitami”, a na pytanie o to, jak znalazł się w cudzym pojeździe, odparł, że „teleportował się” do niego.
36-latek został oskarżony o kradzież pojazdu i prowadzenie go z zawierzonym prawem jazdy.
Red. JŁ
