Żydzi z Florydy obawiają się o swoje bezpieczeństwo po zamachu w Sydney

Liderzy społeczności żydowskiej na Florydzie apelują do władz o „zwiększenie bezpieczeństwa” po krwawym zamachu na plaży w Sydney w Australii. „Widzieliśmy, jak antysemityzm szaleje w Australii, na całym świecie, w USA i tutaj, w domu” – powiedział Lonny Wilk, zastępca dyrektora oddziału Ligi Przeciwko Zniesławieniom (ADL) na Florydzie.

Do zamachu w Bondi Beach doszło w minioną niedzielę, gdy kilkadziesiąt osób zebrało się na plaży, aby celebrować judaistyczne święto Chanuki. Doszło do strzelaniny – dwóch mężczyzn uzbrojonych w broń długą oddało strzały w kierunku tłumu, zabijając 15 osób i raniąc około 30 innych.

Według ADL, liczba incydentów antysemickich wzrosła w ostatnich latach w Australii o ponad 500 procent. Organizacja podkreśla, że podobny trend obserwuje się także w USA oraz na Florydzie. Zdaniem ADL w Słonecznym Stanie do nasilenia „antysemityzmu” doszło jeszcze przed wydarzeniami z 7 października – ataku Hamasu na osiedla izraelskie w pobliżu Strefy Gazy.

„Kiedy więc widzimy, jak antysemityzm wpada w szał i wzmaga się na tym poziomie, nie jest zaskoczeniem, że retoryka prowadzi do przemocy” – stwierdził Wilk.

Z-ca dyrektora Ligi Przeciwko Zniesławieniom zaapelował do społeczności żydowskiej, aby podczas organizacji wydarzeń dopilnowała, aby wszelkie procedury bezpieczeństwa zostały spełnione. Wilk podkreślił jednocześnie, że nikt nie powinien „rezygnować z własnej tradycji i tożsamości” ze względu na strach, czym zachęcał do dalszego organizowania happeningów religijnych i kulturalnych.

„W następstwie jakiegokolwiek antysemityzmu, ekstremizmu, bigoterii nie powinniśmy wycofywać się z bycia tym, kim jesteśmy. Powinniśmy podwoić wysiłki. Powinniśmy trzymać się naszych tradycji, naszej tożsamości” – podkreślił Lonny Wilk.

Red. JŁ