
Trump jest winny Florydzie 600 mln dol. za „aligatorowe Alcatraz”. Stan nie dostał jeszcze ani centa
Na trzy miesiące po potwierdzeniu przez rząd federalny „rekompensaty” za budowę „aligatorowego Alcatraz”, stan nadal nie otrzymał żadnych pieniędzy. Tallahasee oczekuje na bardzo duży przelew – ponad 600 milionów dolarów. Pomimo tego gubernator Ron DeSantis ogłosił niedawno, że Floryda planuje budowę dwóch kolejnych ośrodków detencyjnych.
„Aligatorowe Alcatraz” na bagnach Everglades było pierwszym ośrodkiem detencyjnym w USA, wybudowanym i prowadzonym przez stan. Obiekt został otwarty na początku lipca ubiegłego roku i – po krótkich perturbacjach w związku z pozwani sądowym – działa aż do dzisiaj.
Po wybudowaniu ośrodka gubernator Florydy zapewniał, że wszelkie koszty związane z konstrukcją i eksploatacją obiektu zostaną pokryte z pieniędzy federalnych. Teoretycznie tak też się stało, bo trzy miesiące temu rząd federalny zatwierdził zwrot kosztów dla Słonecznego Stanu w wysokości 609 milionów dolarów. Problem w tym, że fizycznie stan nie otrzymał jeszcze ani dolara z tej kwoty.
Niewykluczone jednak, że to celowy zabieg, który rząd federalny zastosował w porozumieniu z władzami Florydy. Kluczowa dla istnienia „aligatorowego Alcatraz” jest bowiem kwestia, do kogo należy obiekt. Jeżeli sąd uzna, że ośrodek prowadzony jest przez władze federalne, może podlegać pod przepisy dotyczące ochrony środowiska. Z uwagi na fakt, że znajduje się na obszarze chronionym, może to oznaczać jego natychmiastowe zamknięcie. Prowadzenie ośrodka przez stan wyklucza taki scenariusz, ale sfinansowanie inwestycji przez rząd federalny może zostać zinterpretowane w sądzie jako sprawowanie faktycznej kontroli nad „aligatorowym Alcatraz”.
Los słynnego obiektu pozostaje nierozstrzygnięty. Tymczasem gubernator Ron DeSantis ogłosił, że stan ubiega się o zgodę na budowę dwóch kolejnych ośrodków detencyjnych. Gdyby inwestycje doszły do skutku, Floryda miałaby już cztery tego typu obiekty – po „aligatorowym Alcatraz” i „Deportation Depot”.
Red. JŁ
