Seniorka z Florydy przesłała oszustom 125 tys. dolarów. „To było zabezpieczenie na starość”

Podszywający się pod pracowników banku i funkcjonariusza służb przestępcy zdołali wyłudzić od emerytki z Florydy ponad 135 tys. dolarów. „To było moje zabezpieczenie na starość” – mówi Carol Ann Moritz z Daytona Beach, dodając, że po utraceniu oszczędności nie może jeść i spać.

Przestępcy wykorzystali bardzo prostą metodę, ale odpowiednio skomplikowali proces, aby wzbudzić zaufanie u seniorki. Zaczęło się od telefonu osoby podszywającej się pod pracownika banku Fifth Third Bank. Mężczyzna ostrzegł Moritz, że ktoś z Akron w stanie Ohio próbuje włamać się na jej konto bankowe.

Oszust starał się jak najdokładniej odwzorować proces weryfikacji tożsamości, który przechodzi klient banku, gdy kontaktuje się z infolinią. Gdy Moritz oznajmiła, że nie pamięta hasła do swojego konta, dzwoniący przekierował rozmowę do „przełożonego”. Ten wyjaśnił emerytce, że bank współpracuje z federalnymi organami ścigania przy śledztwie w sprawie pracowników kradnących pieniądze klientów. Zaraz potem rozmowę z kobietą przejęła osoba podająca się za agenta FBI.

W celu zdobycia zaufania emerytki oszuści wysłali jej nawet bardzo dobrze odwzorowane dokumenty dotyczące rzekomego „śledztwa”. To niestety jeszcze bardziej utwierdziło kobietę w przekonaniu, że ma do czynienia z prawdziwymi stróżami prawa.

Wierząc, że pomoże w złapaniu oszustów, Moritz przesłała ponad 135 tys. dolarów na wskazane konto w Bank of America. Płatność została oznaczona jako transakcja biznesowa, mająca służyć „operacji specjalnej”, w której – jak jej się wydawało – miała uczestniczyć.

Emerytka zorientowała się, że coś jest nie tak, dopiero następnego dnia. Gdy skontaktowała się z bankiem było już za późno, żeby wstrzymać przelew środków.

Kobieta ujawniła w rozmowie z mediami, że pieniądze, które trafiły do oszustów, były oszczędnościami jej życia. „Mam dość, żeby opłacić rachunki, ale nie, żeby godnie żyć” – powiedziała Moritz.

Red. JŁ