
DeSantis wysoko ocenia swoje szanse w potencjalnym wyścigu o fotel prezydenta
Podczas występu w słuchowisku Seana Hannity’ego „Hang Out with Sean Hannity” gubernator Florydy Ron DeSantis nie wykluczył ponownego ubiegania się o nominację GOP w wyborach na prezydenta USA. Polityk ocenił, że w niektórych stanach wyborcy Donalda Trumpa – gdyby ten nie startował w wyborach – poparliby go w 90 procentach.
„Zobaczymy” – odpowiedział DeSantis na pytanie Hannity’ego o możliwy start w wyborach prezydenckich w 2028 roku. „Myślę, że w 2024 roku, na przykład w Iowa, wyborcy, którzy głosowali na Trumpa, gdyby on nie startował, oddaliby na mnie jakieś 90% głosów” – ocenił gubernator Florydy.
Ponadto, zdaniem DeSantisa, gdyby Donaldowi Trumpowi nie udałoby się wystartować w wyborach w 2024 roku, zdołałby przejąć poparcie wyborców MAGA – najzagorzalszych stronników obecnego prezydenta USA. „To byli konserwatywnymi wyborcy, prawda? Nie chcieli niekonserwatywnego kandydata – chcieli mnie. Timing po prostu nie wyszedł, co tu dużo mówić” – stwierdził włodarz Słonecznego Stanu.
W styczniu 2027 roku dobiegnie końca druga kadencja Rona DeSantisa jako gubernatora Florydy. Republikanin nie może ubiegać się o trzecią kadencję z rzędu ze względu na ograniczenia zapisane w stanowej konstytucji. Teoretycznie mógłby – zgodnie z florydzką ustawą zasadniczą – zostać gubernatorem po raz trzeci po czteroletniej przerwie.
Bardziej prawdopodobne jest jednak, że DeSantis, który w 2024 roku wziął udział w prawyborach przed wyborami prezydenckimi, znów spróbuje swoich sił w wyścigu o Biały Dom. Po zakończeniu bieżącej kadencji będzie miał przeszło rok na prowadzenie kampanii wyborczej. Kolejne wybory prezydenckie odbędą się w listopadzie 2028 roku.
Red. JŁ
