Większość mieszkańców Florydy przeciwko zmianom granic okręgów wyborczych

Ponad 56 proc. mieszkańców Florydy sprzeciwia się rekonstrukcji granic okręgów w obecnym, nadzwyczajnym trybie – wynika z nowego sondażu Emerson College. Pomimo społecznego sprzeciwu już za nieco ponad 2 tygodnie prawodawcy z Tallahassee zagłosują nad zmianami florydzkich map kongresowych w specjalnej sesji legislacyjnej. Wszystko wskazuje na to, że zdominowana przez Republikanów legislatura zatwierdzi nowe granice okręgów wyborczych przed wyborami połówkowymi.

Zgodnie wynikami badania, przeciwko zmianom opowiada się 65 proc. wyborców Partii Demokratycznej, 64 proc. niezależnych oraz 44 proc. Republikanów. Rekonstrukcja okręgów zwykle odbywa się co 10 lat po spisie powszechnym, dlatego planowane działania uznawane są przez wielu wyborców za kontrowersyjne.

Propozycja wywołuje podziały także wśród Republikanów. Kongresmen Daniel Webster zaapelował, by z niej zrezygnować, mówiąc „nie róbcie tego”. Z kolei Mario Diaz-Balart ostrzegł przed ryzykiem „ogromnego przekroczenia uprawnień”. Wątpliwości w GOP nasiliły się po niedawnych wyborach uzupełniających, w których kandydaci tej partii przegrali z demokratycznymi rywalami pomimo dużo większego finansowania.

Zmiany granic okręgów wyborczych na Florydzie to odpowiedź na apel prezydenta Donadla Trumpa, który wezwał republikańskie stany do „przerysowania” map, aby zapewnić GOP większe szanse na zdobycie większości w krajowej Izbie Reprezentantów w wyborach połowy kadencji w listopadzie tego roku.

Emerson College zbadał także nastroje mieszkańców Florydy przed wyborami gubernatorskimi – wśród Republikanów w wyścigu o stanowisko gubernatora prowadzi kongresmen Byron Donalds z poparciem 46 proc. W badaniu wskazano również, że senator Ashley Moody uzyskuje przewagę w hipotetycznych pojedynkach z potencjalnymi kandydatami Demokratów w wyborach do Senatu USA.

Red. JŁ