Klient organizatora atrakcji turystycznej żąda odszkodowania za pogryzienie przez aligatora

Mieszkaniec powiatu Broward Edil Kasenov złożył pozew przeciwko organizatorowi atrakcji turystycznej „Airboat Rides at Midway” w  Christmas na Florydzie, żądając ponad 50 000 dolarów odszkodowania za skutki pogryzienia przez aligatora. Powód skorzystał z możliwości potrzymania aligatora w rękach, a w pewnym momencie zwierzę szarpnęło i ugryzło go w twarz.

Do zdarzenia doszło na początku czerwca ubiegłego roku. Zgodnie z pozwem, Kasenov skorzystał z atrakcji „Alligator Encounter”, podczas której odwiedzającym podaje się aligatora do potrzymania.

W skardze zarzuca się firmie poważne zaniedbania: brak odpowiedniego przeszkolenia pracowników, brak ostrzeżeń o grożącym niebepieczeństwie ze strony zwierzęcia oraz niestosowanie środków mających je unieruchomić lub w inny sposób chronić uczestników. Kasenov twierdzi, że doznał poważnych obrażeń ciała, bólu i cierpienia, niepełnosprawności, oszpecenia, udręki psychicznej, utraty zarobków oraz utraty zdolności do czerpania przyjemności z życia.

Firma stanowczo odrzuca zarzuty. W oświawdczeniu jej kierownictwo podkreśla, że przed podaniem aligatora odwiedzającym zwierzę jest każdorazowo zabezpieczane poprzez owinięcie jego pyska bandażem. Każdy uczestnik ma być ponadto instruowany, by trzymać zwierzę obiema rękami na wysokości pasa lub klatk piersiowej. „NIE PRZYKŁADAJ ALIGATORA DO TWARZY ANI NIE UDAWAJ, ŻE GO CAŁUJESZ” – brzmi kluczowa zasada atrakcji -ponieważ zwierzę może się przestraszyć i uderzyć pyskiem.

Kasenov – zgodnie z wersją wydarzeń, którą przedstawiła firma – miał zrobić… dokładnie to, czego mu zakazano. Mężczyzna miał przyłożyć twarz blisko pyska aligatora podczas wykonywania rodzinnego zdjęcia, w wyniku czego zwierzę przestraszyło się i uderzyło Kasenova w kość policzkową. Obrażenia miały stanowić wyłącznie lekkie zadrapania. Firma twierdzi ponadto, że udzieliła klientowi pomocy, a Kasenov zapewnił wówczas, że nic mu nie jest.

Red. JŁ