Floryda straci najstarszego więźnia celi śmierci w swojej współczesnej historii

W lipcu zaplanowano egzekucje dwóch 74-latków oraz 80-latka, od dekad oczekujących w celi śmierci na wykonanie swojej kary. Media zwracają uwagę na zaawansowany wiek skazanych. 80-latek będzie najstarszym straconym w nowoczesnej historii Florydy. Wcześniej ten „rekord” został pobity zaledwie ok. trzy tygodnie temu przez 74-letniego Dusty’ego Raya Spencera.

Spencer został uśmiercony zastrzykami z trzech leków 25 czerwca. O egzekucji było nadzwyczaj głośno z powodu wieku skazanego – w chwili śmierci miał 74 lata. Leciwości mordercy nie uznano za okoliczność łagodzącą, podobnie jak jego chorobę wątroby, która – jak argumentował skazany w apelacji złożonej w Sądzie Najwyższym – miała narazić go cierpienie podczas wykonywania kary.

Na wtorek, 14 lipca, zaplanowano egzekucję równolatka Spencera, 74-letniego Dennisa Sochora, skazanego za zabójstwo 18-letniej Patricii Gifford w 1982 r. Z kolei 28 lipca ma zostać stracony 80-letni Dominick Anthony Occhicone, skazany za zamordowanie rodziców swojej byłej partnerki w 1986 r. Jeśli wyrok zostanie wykonany, Occhicone będzie drugim znanym osiemdziesięciolatkiem straconym w USA po Walterze Moodym, którego stracono w Alabamie w 2018 roku i jednocześnie najstarszym straconym na Florydzie w jej współczesnej historii.

Obowiązujące w USA przepisy nie przewidują, aby sam zaawansowany wiek stanowił podstawę do odstąpienia od wykonania kary śmierci. Zgodnie z obowiązującymi standardami konieczne jest wykazanie, np. niepoczytalności, niepełnosprawności intelektualnej lub skrajnego cierpienia fizycznego. Średni wiek osób poddawanych egzekucji w Stanach Zjednoczonych wzrósł na przestrzeni ostatnich dekad z 30-40 lat do 50-60 lat.

Red. JŁ