
Amerykanie uciekają w kryzysowe rabatki. Prawie połowa uprawia własne zioła lub warzywa
Coraz więcej Amerykanów, w tym mieszkańców Florydy, uprawia warzywa i zioła we własnych, przydomowych ogródkach. Do zakładania swoich poletek skłaniają ich przede wszystkim rosnące ceny żywności, a w skrajnych przypadkach także obawy dotyczące łańcuchów dostaw oraz doniesienia o ogniskach chorób, takich jak cyklosporoza, którą wywołuje spożycie skażonej żywności lub wody.
Według danych USDA i BLS ceny żywności w sklepach mają wzrosnąć o kolejne 2,7 proc., po wcześniejszym skumulowanym wzroście o 15-20 proc. Szczególnie mocno podrożały warzywa – między czerwcem 2025 a czerwcem 2026 roku ich ceny wzrosły o prawie 10 proc. W przypadku pomidorów wzrost wyniósł 40 proc., na co wpływały m.in. koszty paliwa i cła.
Rosnące koszty sklepowej żywności można zrekompensować – chociaż częściowo – czasem i pracą, stając się własnym dostawcą. Według National Gardening Association domową uprawę warzyw lub ziół prowadzi już prawie połowa amerykańskich gospodarstwo domowych (!), a dokładnie 41 proc. Wzrost zainteresowania zakupem nasion odnotowano, nie inaczej, w czasie pandemii COVID-19, gdy z powodu lockdownów spory odsetek społeczeństwa musiał pozostać w domach.
Eksperci radzą osobom rozpoczynającym uprawę, by zaczęły od ziół w doniczkach, co pozwala prowadzić ogród nawet na balkonie. Niewielka przestrzeń może wystarczyć do uprawy, np. oregano i rozmarynu, a kawałek ziemi – ogórków czy papryki. USDA szacuje, że własny ogród może przynieść około 500-600 dolarów oszczędności w skali roku.
Warto zauważyć przy tym, że USDA nie uwzględnia w swoich szacunkach czasu i pracy, poświęconej na uprawę oraz początkowych nakładów – np. na system nawadniania, które mogą być wysokie. To zależy jednak od skali przedsięwzięcia – nauka sadzenia i uprawy ziół będzie wiązała się z niższym kosztem wejścia niż uprawa warzyw.
Nie wszystko jednak należy rozpatrywać w kategoriach finansowych. Dla części Amerykanów własny ogród to pewność, co tak naprawdę ląduje w przysłowiowym „garnku”. We własnym ogrodzie czy rabatce to właściciel decyduje, co zasieje i z jakich środków chemicznych czy nawozów (oraz czy sztucznych, czy naturalnych) – jeżeli w ogóle – skorzysta.
Co ciekawe, historycznie Amerykanie uciekali się do stawiania na własne ogródki raczej w czasach kryzysu. Przydomowe uprawy były szczególnie popularne w trakcie I i II wojny światowej oraz w podczas Wielkiego Kryzysu z 1929 roku.
Red. JŁ
