
Floryda. Już szósta osoba zmarła od uderzenia pioruna od początku roku
Co najmniej sześć osób zginęło od początku tego roku na Florydzie w wyniku uderzeń piorunów. To więcej niż mediana rocznej liczby takich zgonów w ciągu całej ostatniej dekady. Ostatnią ofiarą wyładowania padł 20-letni Matthew Eric Jenkins z Michigan, który zginął trzy dni temu, 8 września, podczas biegania w Celebration.
Jenkins przyjechał na Florydę w ramach Disney College Program. Był zapalonym biegaczem, przygotowywał się do maratonu w Chicago. Zginął na ścieżce w Celebration podczas jednego z treningów. Była to już szósta śmierć po uderzeniu pioruna w Słonecznym Stanie od początku bieżącego roku.
Niedawno po porażeniu piorunem w szpitalu wylądował polski kapitan statku z Florida Keys. Richard Stanczyk cudem uniknął śmierci. Więcej o tym zdarzeniu pisaliśmy w tym artykule.
W latach 2016-2026 na Florydzie odnotowano łącznie 57 śmiertelnych porażeń piorunem. Mediana wynosiła cztery zgony rocznie, a liczba ofiar w poszczególnych latach wahała się od trzech w 2020 roku do dziesięciu w 2016 roku.
Narodowa Służba Pogodowa (NWS) ostrzega, że piorun może uderzyć z odległości ponad 10 mil od centrum burzy, nawet jeśli w danym miejscu jeszcze nie pada. Agencja zaleca, aby już po usłyszeniu pierwszego grzmotu natychmiast schronić się w solidnym budynku lub samochodzie z twardym dachem. Należy pozostać tam przez co najmniej 30 minut od ostatniego wyładowania.
Red. JŁ
