
Kolejny więzień stracony na Florydzie. Następna egzekucja została wstrzymana
We wtorek, w Więzieniu Stanowym Florydy w pobliżu Starke stracony został 77-letni Curtis Wilkie Beasley. Zgon stwierdzono o godz. 18:12 po podaniu więźniowi celi śmierci tzw. śmiertelnego zastrzyku. Mężczyzna został skazany za zabójstwo pierwszego stopnia, rozbój i kradzież samochodu w związku ze śmiercią Carolyn Monfort.
Do zdarzenia doszło w 1995 roku w w domu Monfort w pobliżu Orlando, gdzie Beasley pracował przy myciu ciśnieniowym i malowaniu mieszkań należących do zięcia ofiary. Ciało kobiety znalazła jej córka, która przez dwa dni nie mogła się z nią skontaktować. Monfort leżała w zakrwawionym pomieszczeniu gospodarczym, miała liczne obrażenia głowy zadane tępym narzędziem. W pobliżu znaleziono zakrwawioną głowicę młotka zawiniętą w ręcznik.
Policja rozpoczęła poszukiwania Beasleya po uzyskaniu informacji, że widziano go za kierownicą samochodu należącego do Monfort. Śledczy ustalili, że pojechał nim do Miami, a następnie do Alabamy. Tam, korzystając z fałszywych danych, zatrudnił się w firmie zajmującej się elektryką. Wkrótce potem został zatrzymany podczas pracy. W 1998 roku sąd skazał go na karę śmierci.
Wtorkowej egzekucji próbowali zapobiec obrońcy 77-latka. Argumentowali, że ze względu na wiek Beasleya i pogorszenie jego funkcji poznawczych wykonanie wyroku mogłoby stanowić „okrutne i nietypowe traktowanie”. Sąd Najwyższy Florydy odrzucił te argumenty. Sąd Najwyższy USA również odmówił interwencji.
Beasley był 16. osobą straconą na Florydzie w tym roku i siódmym więźniem w wieku powyżej 70 lat, wobec którego wykonano tam karę śmierci. W całych Stanach Zjednoczonych był 29. straconą osobą w tym roku. Floryda zbliża się tym samym do wyniku z poprzedniego roku, w którym przeprowadzono rekordową liczbę 19 egzekucji – największą od przywrócenia kary śmierci w 1976 roku.
Kolejna egzekucja, zaplanowana na 13 października, został tymczasowo wstrzymana przez gubernatora Rona DeSantisa po doniesieniach o możliwej demencji u skazanego, 74-letniego Williama Lee Thompsona. Stan psychiczny Thompsona ma ocenić trzech psychiatrów.
Red. JŁ
