Powódź na Florydzie to inny wymiar. Na zalanych osiedlach grasują aligatory

Mieszkańcy osiedla Riverwalk w West Palm Beach na Florydzie od kilku dni zmagają się ze skutkami historycznych ulew, które zalały drogi i utrudniły im opuszczanie domów. Poza wodą powodziową zagrożeniem jest dla nich jest także zwierzyna, dla której ich okolica stała się jednym wielkim zbiornikiem wodnym. Mieszkańcy donosili w ostatnich dniach o zauważeniu w wodzie ryb, jadowitych węży, a nawet aligatorów.

Szansę wystąpienia tak dużych opadów, jakie nawiedziły region w ostatnim tygodniu meteorolodzy oszacowali jako „raz na 100”, a niektórzy nawet „raz na 1000 lat”. Woda zalała ulice m.in. strzeżonego osiedla Riverwalk, uniemożliwiając części mieszkańców korzystanie z samochodów i swobodne przemieszczanie się.

„To jak wydarzenie apokaliptyczne” – powiedział stacji WPTV Don Gentile, mieszkaniec osiedla. Dodał, że praktycznie każda ulica została w pewnym stopniu zalana. W innych częściach powiatu drogi, a podczas wtorkowych wyborów konieczne było przeniesienie kilku lokali wyborczych.

Dodatkowym zagrożeniem okazały się dzikie zwierzęta przemieszczające się wraz z wodą powodziową. Mieszkańcy informowali o rybach, wężach oraz aligatorach pojawiających się w bezpośrednim sąsiedztwie domów.

Podczas oprowadzania reportera WPTV po swojej posesji Gentile natknął się na aligatora. Jego sąsiad James Whited zwrócił uwagę na rozmiary zwierzęcia, porównując jego głowę do „samochodu marki Volkswagen”. Obecność takich zwierząt dodatkowo utrudnia mieszkańcom bezpieczne poruszanie się po zalanych terenach.

Mieszkańcom zalecono zachowanie ostrożności, unikanie niepotrzebnych podróży oraz niewjeżdżanie na zalane drogi. Poziom wód powodziowych ma stopniowo opadać, jednak część ulic pozostaje nieprzejezdna.

Red. JŁ