
Aligatory mniej niebezpieczne, niż się wydaje? W ciągu 75 lat odnotowano tylko tyle pogryzień
Floryda słynie w całych Stanach Zjednoczonych i na świecie ze swej licznej populacji aligatorów, które zamieszkują wszędobylskie zbiorniki wodne i bagna Słonecznego Stanu. Te ogromne gady są z wyglądu okazałe, ale też groźne i tak niebezpieczne, na jakie wyglądają. Mitem jest jednak, że ataki aligatorów na ludzi są częste. Robią to tylko w pewnych warunkach.
W zeszłym roku na Florydzie miały miejsce dwa pogryzienia przez aligatory – w Largo i Fort Pierce. W obu przypadkach poszkodowani przeżyli.
Częstotliwość pogryzień nie jest więc tak wielka, jak mogłoby się wydawać.
Od 1948 roku Komisja Ochrony Ryb i Dzikiej Przyrody na Florydzie odnotowała takich incydentów ponad 450 – w ciągu przeszło 75 lat! Tylko 30 z tych ataków zakończyło się śmiercią człowieka.
Dwa najdziwniejsze zgony w paszczy aligatorów wydarzyły się w 2007 i 2019 roku. W obu przypadkach aligatory zabiły wówczas ściganego przez policję podejrzanego, który próbował uciec przed stróżami prawa przeprawiając się przez zbiornik wodny.
Warto podkreślić, że większość obszaru Florydy, na którym mieszkają aligatory, jest prawie całkowicie pozbawiona odnotowanych przypadków ataków tych gadów na ludzi. Groz pogryzień ma miejsce w pobliżu jezior Okeechobee i Orange Lake.
Red. JŁ
