
Donalds zdecydowanym faworytem przed wyborami gubernatorskimi. Zapowiada kontynuację kursu DeSantisa
Kongresmen Byron Donalds pozostaje zdecydowanym faworytem prawyborów GOP przed wyborami na nowego gubernatora Florydy. Pomimo dużej konkurencji najgroźniejszego rywala – urzędującego włodarza Słonecznego Stanu Rona DeSantisa – Donalds ma już z głowy. DeSantis, zgodnie ze stanową konstytucją, nie może ubiegać się o trzecią kadencję z rzędu. Pomimo chłodnych relacji pomiędzy obojgiem polityków Donalds zapowiada utrzymanie kursu DeSantisa, jeżeli zostanie nowym gubernatorem.
W prawyborach Republikanów przed wyborami na gubernatora Florydy w 2026 roku poza Donaldsem wezmą udział także, m.in. były przewodniczący Izby Reprezentantów Florydy Paul Renner, inwestor James Fishback oraz – potencjalnie – wicegubernator Jay Collins. Na ostatniej prostej przed wewnętrznymi wyborami GOP latem przyszłego roku ucichły natomiast spekulacje o starcie żony gubernatora DeSantisa, Casey DeSantis.
Wydaje się, że poza nią żaden z kandydatów GOP nie zdoła dogonić Donaldsa, który cieszy się sympatią prezydenta Donalda Trumpa jako jeden z czołowych stronników MAGA. Trump udzielił Kongresmenowi poparcia już na początku tego roku. Odwdzięczył się tym samym za poparcie, które przed wyborami prezydenckimi w 2024 roku udzielił mu Donalds.
Była to swoista zdrada stanowego „rodaka”, jakim dla Kongresmena jest niewątpliwie gubernator DeSantis, wówczas również walczący o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych (wycofał się na etapie prawyborów). Poparcie Trumpa znacznie ochłodziło stosunki pomiędzy senatorem a gubernatorem, ale Donalds nie zamierza lekceważyć dorobku dwukadencyjnego włodarza Słonecznego Stanu – zapowiada kontynuowanie kursu DeSantisa, a zarazem „wprowadzenie Florydy na kolejny poziom”.
Donalds uważa także, że Floryda – jako były „swing-state”, czyli stan, w którym na przemian wygrywali Demokraci i Republikanie – nie wróci do „niebieskich” i pozostanie bastionem GOP. Inaczej twierdzą rywale Republikanów, wskazując na korzystny dla nich wynik ostatnich wyborów lokalnych w Miami. Donalds uważa jednak, że nastroje społeczne w największej metropolii Florydy nie odzwierciedlają poglądów mieszkańców reszty stanu.
Red. JŁ
