
Dzieci umierają w rozgrzanych autach. Floryda na drugim miejscu w kraju
Floryda zajmuje drugie miejsce w Stanach Zjednoczonych pod względem liczby zgonów dzieci pozostawionych w rozgrzanych samochodach. Eksperci alarmują, że większości tych tragedii można zapobiec, stosując proste nawyki i środki ostrożności.
W USA każdego roku w nagrzanych pojazdach umiera średnio 40 dzieci, co oznacza średnio jeden tego typu zgon co dziewięć dni. Od początku tego roku odnotowano już 10 przypadków śmierci dziecka w nagrzanym aucie, z czego aż cztery miały miejsce na Florydzie.
Do dwóch spośród tych tragedii w Słonecznym Stanie doszło w ostatnich tygodniach. W Hallandale Beach zmarło 2-letnie dziecko pozostawione w samochodzie pod opieką opiekunki. Tego dnia temperatura powietrza wynosiła około 93 st. F, a temperatura odczuwalna sięgała nawet 103–108 st. F.
Do podobnego zdarzenia doszło w Plantation, gdzie ojciec odkrył po zakończeniu pracy, że przez nieuwagę pozostawił swojego kilkuletniego syna w samochodzie przez cały dzień. Wcześniej w tym roku śmiertelne przypadki odnotowano także w Riverview i Winter Haven. Wszystkie ofiary miały po trzy lata lub mniej.
Dlaczego najczęściej ofiarami nagrzanych aut padają najmłodsi? Małe dzieci są znacznie bardziej narażone na przegrzanie niż dorośli. Ich organizmy gorzej oddają ciepło, a zamiast próbować szukać pomocy, często stają się senne i szybko tracą siły.
Eksperci przypominają, że temperatura we wnętrzu samochodu może wzrosnąć o około 20 stopni Fahrenheita w zaledwie 10 minut, nawet jeśli szyby są lekko uchylone.
Organizacja Kids and Car Safety wskazuje, że około 54 procent takich tragedii dotyczy dzieci nieświadomie pozostawionych w samochodzie przez kochających i odpowiedzialnych opiekunów. Często dochodzi do tego wskutek zmiany codziennej rutyny. Około 15 procent przypadków wynika z celowego pozostawienia dziecka w aucie, natomiast około 25 procent dotyczy sytuacji, gdy dziecko samodzielnie wchodzi do niezabezpieczonego pojazdu i nie potrafi się z niego wydostać.
Red. JŁ
