Florydzkie uczelnie rozważają wstrzymanie zatrudniania na podstawie wiz H-1B

Władze florydzkiego systemu uniwersytetów publicznych rozważają wstrzymanie zatrudniania pracowników na wizach H-1B do stycznia 2027 roku w związku z rosnącym sprzeciwem wobec dalszego otwarcia lokalnego rynku pracy na cudzoziemców. Program H-1B krytykują m.in. gubernator Ron DeSantis i jego potencjalny następca – kongresmen Byron Donalds.

Inicjatywa jest w trakcie konsultacji, które mają potrwać dwa tygodnie. W lutym organ decyzyjny publicznego systemu szkolnictwa wyższego w Słonecznym Stanie zadecyduje o zawieszeniu przyjmowania pracowników na podstawie wiz pracowniczych H-1B. Moratorium miałoby obowiązywać przez niecały rok – do stycznia 2027 roku. Zmiany dotyczyłyby 12 uniwersytetów publicznych w całym stanie.

Zwolennikiem ograniczenia programu H-1B są najważniejsi politycy w Słonecznym Stanie – w tym m.in. gubernator Ron DeSantis oraz senator USA Byron Donalds, który prowadzi w sondażach przed republikańskimi prawyborami na gubernatora. Oznacza to, że – jeżeli Donalds utrzyma poparcie – ciągłość sprzeciwu wobec zatrudniania cudzoziemców może zostać utrzymana przez kolejną kadencję gubernatora.

Impulsem do działań w związku z wizami H-1B są nie tylko polityczne naciski, ale także koszt samych wiz, który niedawno został podniesiony przez prezydenta USA do 100 tys. dolarów.

Władze uczelni stanowych podkreślają, że wskutek ustanowienia moratorium na przyjmowanie nowych pracowników zza granicy, obecnie zatrudnione na podstawie wiz H-1B osoby nie utraciłyby pracy.

Dane o zatrudnieniu na uczelniach wskazują, że liczba pracowników na wizach H-1B jest stosunkowo mała. Mowa o maksymalnie paru tysiącach osób. Na samym Uniwersytecie Florydy zatrudnionych na tej podstawie jest ok. 250 pracowników.

Red. JŁ