Kłopoty faworyta na ostatniej prostej przed prawyborami. Donalds oskarżony o atak na kobietę

Republikański kongresmen Byron Donalds, popierany przez prezydenta Donalda Trumpa kandydat na gubernatora Florydy, został pozwany na drodze cywilnej o napaść na kobietę. Pozew złożono na kilka tygodni przed stanowymi prawyborami.

Pozew cywilny złożyła Kelly Mason – członek rady szkolnej oraz założycielka Mason Classical Academy. Kobieta twierdzi, że Donalds groził jej w sklepie spożywczym Seed to Table w Naples na Florydzie.

Zgodnie z pozwem, do zdarzenia doszło w sierpniu 2022 roku. Mason przebywała w sklepie razem z mężem oraz dwójką dzieci w wieku 12 i 13 lat, tuż po zakończeniu wieczoru wyborczego rady szkolnej. Jak twierdzi, jeden z doradców kongresmena poprosił kobietę o rozmowę z Donaldsem.

Z relacji Mason wynika, że polityk miał krzyczeć do niej: „Zakończ to, Kelly. Skończ z pozwami”, domagając się wycofania pozwu przeciwko jego żonie, Erice Donalds. „Powiedz prawdę” – miała odpowiedzieć powódka.

Mason twierdzi również, że kongresmen zachowywał się bardzo agresywnie, podnosił głos i groził, że ją „zmiażdży” lub „wykończy”, jeśli nie wycofa pozwu. Według pozwu część zajścia została nagrana telefonem przez córkę Mason.

Spór ma swoje źródło w wieloletnim konflikcie dotyczącym kontroli nad Mason Classical Academy. Szkoła została założona przez Kelly Mason w 2012 roku. Byron Donalds zasiadał później w jej zarządzie, natomiast jego żona Erika była członkiem rady doradczej placówki.

Kelly Mason pozwała Erikę Donalds, zarzucając jej próbę przejęcia kontroli nad szkołą w związku z planami rozbudowy akademii w całą sieć placówek edukacyjnych. Tamto postępowanie zakończyło się ugodą w grudniu 2024 roku.

Sztab wyborczy Byrona Donaldsa stanowczo odrzuca zawarte w pozwie zarzuty. Rzecznik kampanii kandydata na gubernatora Florydy, Gates McGavick, określił pozew jako „bezpodstawny, motywowany politycznie atak i haniebny chwyt marketingowy”, którego celem ma być zaszkodzenie Donaldsowi przed wyborami. Sam kongresmen nie odniósł się publicznie do sprawy.

Red. JŁ