Kobieta z Florydy prowadziła „klinikę” medycyny estetycznej w podwórkowej szopie

Kobieta z Florydy została aresztowana za prowadzenie nielegalnego salonu kosmetologicznego i medycyny estetycznej, który prowadziła w budynku gospodarczym na swojej posesji. Samozwańczą lekarkę zatrzymano po zgłoszeniu się na policję kobiety, która twierdziła, że po jednym z zabiegów u podejrzanej doznała porażenia nerwu twarzy.

W maju 2025 roku na policję w Port St. Lucie na Florydzie zgłosiła się kobieta, która twierdziła, że padła ofiarą nielicencjonowanej lekarki. Poszkodowana miała doznać porażenia nerwu twarzy po zabiegu polegającym na wstrzyknięciu botoksu. Kobieta była niezadowolona z zabiegu, dlatego „lekarka” zwróciła jej 325 dolarów i zaproponowała dodatkowo wstrzyknięcie w jej twarz witamin, które miały „odwrócić niepożądane skutki”. Poszkodowana zeznała, iż domniemana oszustwa twierdziła, że była wcześniej lekarzem na Dominikanie.

W sprawie zatrzymano Rosę Menę, która – jak się okazało – prowadziła swój nielegalny gabinet w szopie na posesji w Port St. Lucie. Podczas przeszukania policjanci znaleźli w budynku łóżka medyczne, leki, fiolki, igły, urządzenia do liposukcji, PRP, mezoterapii, mikroigłowania, depilacji laserowej, masażu, zabiegów na twarz oraz akcesoria do wstrzykiwania botoksu i wypełniaczy.

Kobiecie postawiono dziewięć zarzutów –  w tym m.in. ciężkiego uszkodzenia ciała, prowadzenia działalności medycznej bez licencji oraz wyłudzenia.

Red. JŁ