
Mężczyzna z Florydy ukarany grzywną za… ucieczkę kangura
Mężczyzna z Florydy, który w zeszłym roku „zgubił” swojego kangura, został ukarany grzywną i obciążony kosztami na łączną kwotę ok. 1000 dolarów za niedopilnowanie dzikiego zwierzęcia.
Kangur został zauważony w Pierson na Florydzie, kiedy samopas skakał sobie po chodniku. Władze pociągnęły do odpowiedzialności za ten incydent Scott Mitchella – właściciela kangura.
Podczas procesu Mitchell nie przyznał się do żadnego z zarzutów za wyjątkiem posiadania dzikiego zwierzęcia, co akurat było niezaprzeczalnym faktem.
Na mocy ugody z Biurem Prokuratora Stanowego prawnik Mitchella, Carlos Vidal-Collazo, wynegocjował dla swojego klienta wyłącznie konsekwencje finansowe.
Właściciel kangura będzie musiał zapłacić 400 dolarów grzywny, wpłacić 250 dolarów darowizny na rzecz programu Wildlife Alert Komisji Ochrony Ryb i Dzikiej Przyrody Florydy (FWC) oraz pokryć koszty śledztwa w wysokości ok. 320 dolarów.
Mitchellowi zarzucano m.in. brak ważnej licencji klasy III na posiadanie zwierzęcia oraz niepoinformowanie FWC o ucieczce kangura. Mężczyzna twierdził jednak, że zadzwonił do agencji, ale po godzinach pracy, więc nikt nie odebrał od niego telefonu.
Kangur został schwytany ok. 3 tygodnie po ucieczce i zwrócony właścicielowi.
Red. JŁ
