Na Florydzie ponadpartyjny sprzeciw wobec planów Trumpa. Politycy przywołują katastrofę Deepwater Horizon

Politycy z Florydy wyrazili ponadpartyjny sprzeciw wobec planowanego przez rząd federalny rozszerzenia strefy morskiego wydobycia ropy naftowej i gazu o wybrzeże Florida Panhandle – północno-zachodniej części stanu nad Zatoką Meksykańską. Protestuje nie tylko szefowa florydzkich demokratów Nikki Fried, ale także biuro gubernatora i najzagorzalsi zwolennicy Donalda Trumpa w Słonecznym Stanie.

Liderzy Florydy jak jeden mąż sprzeciwiają się nowym odwiertom ok. 100 mil od wybrzeży Florida Panhandle. Obawy o realizację prezydenckiego „drill, baby, drill” w Słonecznym Stanie pojawiły się po opublikowaniu przez Biuro Zarządzania Energią Oceaniczną Departamentu Spraw Wewnętrznych (DOI) mapy, zakładającej otwarcie, dotychczas uważanego za niedostępny, rozległego obszaru wschodniej Zatoki Meksykańskiej na eksploatację podwodnych złóż ropy naftowej i gazu.

Opublikowana 20 listopada wizualizacja dopuszcza budowę platform wiertniczych w odległości ok. 100 mil od i na całej długości wybrzeża Florida Panhandle.

Wielu mieszkańcom Florydy taki scenariusz od razu przywodzi na myśl katastrofę Deepwater Horizon z 2010 r.

____________________________________________________________________________________________________

Katastrofa Deepwater Horizon miała miejsce 20 kwietnia 2010 roku na platformie wiertniczej koncernu BP w Zatoce Meksykańskiej. W wyniku eksplozji zginęło 11 pracowników, a przez 87 dni do morza wyciekały ogromne ilości ropy – szacuje się, że w ilość odpowiadającej ponad 4 milionom baryłek, co czyni zdarzenie największym wyciekiem ropy naftowej w historii USA. Skażenie doprowadziło do poważnych szkód w ekosystemach przybrzeżnych, zniszczyło siedliska dzikiej fauny i spowodowało straty dla branży turystycznej oraz rybackiej w kilku stanach. Katastrofa ujawniła poważne braki w procedurach bezpieczeństwa i wywołała długotrwałą debatę na temat ryzyka związanego z wierceniami offshore.

____________________________________________________________________________________________________

Przeciwko nowym odwiertom zaprotestowała m.in. przewodnicząca Partii Demokratycznej w stanie Nikki Fried.

„Floryda ma długą historię ponadpartyjnego sprzeciwu wobec odwiertów na wybrzeżu. Kruchy ekosystem i gospodarka naszego stanu zostałyby nieodwracalnie zniszczone, gdyby ten plan posunął się naprzód. Minęło zaledwie 15 lat od tragicznej katastrofy Deepwater Horizon. Otwarcie naszego stanu na kolejne takie zagrożenie dla zasobów naturalnych byłoby tragedią” – oceniła polityk.

Jasny sprzeciw wyraził także gubernator Ron DeSantis. Sekretarz prasowa włodarza Florydy przypomniała, że dokonywanie odwiertów na omawianym obszarze byłoby sprzeczne z polityką Donalda Trumpa z jego pierwszej kadencji oraz podpisanego przez niego memorandum na wydobycie offshore u wybrzeży Florydy, Georgii i Karoliny Południowej do 2032 roku. Podkreśliła także, że odwierty w „wodach stanowych są również zakazane na mocy poprawki do konstytucji Florydy, którą w 2018 r. zatwierdziło 68,92% wyborców”.

Planom władz federalnych sprzeciwiają się również najzagorzalsi zwolennicy Trumpa na Florydzie – w tym m.in. kongresmeni Jimmy Patronis oraz Byron Donalds będący jedynym kandydatem na gubernatora Słonecznego Stanu, który uzyskał poparcie prezydenta.

Red. JŁ