
Na Florydzie rozbił się samolot z pomocą humanitarną dla Jamajki
Samolot transportujący pomoc humanitarną dla poszkodowanych przez huragan Melissa na Jamajce rozbił się w niedzielę rano w jeziorze Coral Lake w Coral Springs na Florydzie.
Do wypadku doszło około godz. 10:20 rano. Maszyna wystartowała z lotniska Fort Lauderdale Executive (FXE), lecz wkrótce po starcie runęła do jeziora za jednym z domów. Samolot uderzył w co najmniej jedną palmę i ogrodzenie posesji, zanim wpadł do wody. Media podają, że żadna osoba na ziemi nie odniosła obrażeń, a okoliczne domy nie zostały uszkodzone.
Zastępca szefa straży pożarnej Coral Springs-Parkland, Mike Moser, przekazał, że świadkowie widzieli, jak maszyna spadała do wody. Opisał ją jako „niewielki samolot, nieco większy niż typowa Cessna”. Moser poinformował, że wrak mógł rozpaść się na kilka części. Nurkowie odnaleźli kadłub, lecz nie znaleziono żadnych ofiar ani ocalałych.
Szczegóły dotyczące samolotu nie są na razie znane. Nieoficjalnie – na podstawie danych serwisu FlightRadar24 – ustalono, że tuż przed rozbiciem w rejonie Coral Springs kontakt z więżą stracił Beechcraft King Air B100 lecący do Montego Bay na Jamajce.
Red. JŁ
