Przeżył II WŚ i zawał serca w wieku 39 lat. Stulatek zdradza, jak żyć długo i szczęśliwie

W wieku 5 lat w stanie krytycznym trafił do szpitala z pękniętą czaszką i złamaną ręką. Pierwszy zawał serca przeżył już w wieku 39 lat, a 30 lat później stracił na chwilę wzrok w jednym oku. Nieco ponad 10 lat temu przeszedł potrójne bajpasy, a do dzisiaj jego serce wspomaga rozrusznik. Pomimo życia pełnego wybojów Si Libeman świętował niedawno swoje setne urodziny. Na łamach Tampa Bay Times zdradził, jaki jest jego przepis na długowieczność.

„Bez wątpienia należę do kurczącej się grupy Amerykanów, którą dziennikarz Tom Brokaw nazwał ‘Największym Pokoleniem’ w swojej bestsellerowej książce z 1998 roku” – pisze w swoim artykule Si Liberman, który niedawno obchodził setne urodziny.

W wieku 5 lat Liberman został potrącony przez samochód, przez co trafił do szpitala z pękniętą czaszką i złamaną ręką. „Przez 10 dni byłem w śpiączce i w stanie krytycznym. Gdy niemal dwa miesiące później miałem opuścić szpital, pękł mi wyrostek robaczkowy, co wymagało nagłej operacji. Zostawiło mi to grubą, brzydką bliznę na brzuchu” – wspomina.

Jego osobiste stulecie zbiegło się z chaosem Wielkiego Kryzysu z lat 1929-1933, a potem największą wojną w dziejach – II wojną światową. W tamtym czasie Liberman służył jako radiooperator bombowca B-24. Razem z załogą uczestniczył w trzynastu misjach bojowych nad Niemcami.

Kiedy wrócił czas pokoju, a pociski przeciwlotnicze nie stanowiły już dla Libermana śmiertelnego zagrożenia, znów wylądował w szpitalu. Pierwszy zawał serca przeżył w wieku zaledwie 39 lat. „Przez 17 dni przebywałem na [oddziale] intensywnej terapii” – pisze Liberman.

Choć dla wielu osób zawał oznacza bardzo istotne przemiany w życiu i raczej początek końca, Liberman nie był jeszcze wówczas nawet w połowie. Po wyjściu ze szpitala stanął na nogi, a kolejne problemy zdrowotne dopadły go dopiero po 30 latach. Wówczas pojechał na wycieczkę do Chin, gdzie… stracił wzrok w jednym oku.

„Po powrocie do domu badania wykazały, że nadmiar złogów miażdżycowych blokował przepływ krwi do mózgu. Operacja tętnic szyjnych usunęła złogi, aby zapobiec udarowi” – tłumaczy 100-latek.

Dziesięć lat później Liberman przeszedł potrójne bajpasy i operację zastawki mitralnej w sercu, które kilka dekad wcześniej sponiewierał zawał. Wówczas wszczepiono mu rozrusznik, który do dzisiaj – 11 lat później – utrzymuje ten narząd w kondycji.

Co sprawiło, że pomimo tylu schorzeń i wypadków Liberman dożył tak sędziwych lat? „Nigdy nie paliłem. Rozwój medycyny, pozytywne nastawienie i zdrowa dieta prawdopodobnie odegrały dużą rolę” – stwierdził, odpowiadając na pytanie o jego sekret długowieczności.

Liberman – jak na swoje lata – prowadzi też bardzo aktywny tryb życia. „Odkąd 13 lat temu przeprowadziłem się na Florydę, codziennie spaceruję po plaży, a potem pływam w basenie przy naszym budynku” – wyjaśnia.

„Ale przede wszystkim miałem ogromne szczęście, będąc w 78-letnim związku i małżeństwie z oddaną, troskliwą i kochaną żoną. I to już żadna tajemnica” – podsumował Liberman na łamach Tampa Bay Times.

Red. JŁ