
Radny z Florydy w ogniu krytyki. „Muzułmanie nie są częścią Stanów Zjednoczonych”
Na radnego miasta Palm Beach Chandlera Langevina spadła fala krytyki po jego słowach na temat muzułmanów. Langevin stwierdził, że wyznawcy Allaha „nie należą do Stanów Zjednoczonych”. Pomimo negatywnego odzewu radny nie chce przeprosić i broni swojego stanowiska.
Kontrowersyjne słowa Chandlera Langevina padły w odpowiedzi na wpis senatora stanowego Florydy Randy’ego Fine’a, w którym polityk poparł projekt ustawy zabezpieczający prywatność urzędników poprzez usunięcie ich adresów zamieszkania z rejestrów publicznych. Senator stwierdził, że otrzymywał w swoim domu groźby śmierci od „dwóch muzułmańskich terrorystów”.
„Dokładnie. Mamy podobne obawy, bo nie ma problemu ze stwierdzeniem, że islam istnieje wyłącznie w celu podboju chrześcijaństwa i zakończenia istnienia narodu żydowskiego i nie należą oni do tego wielkiego [amerykańskiego – red.] narodu” — napisał Langevin.
Podczas następnej sesji rady miasta Langevin został ostro skrytykowany przez przedstawicieli części społeczności lokalnej. Jedna z mieszkanek powiedziała do radnego, żeby „nie wciągał pięknego Palm Beach w swoją rasistowską głupotę”.
Langevin uważa jednak, że nie ma nic złego w tym, co powiedział. „Zwróciłem uwagę, że ideologia islamu, szczególnie jej komponent polityczny, nie należy do Stanów Zjednoczonych, nie ma nic złego w mówieniu tego. Więc nie, nie zamierzam przepraszać” – podkreślił samorządowiec.
W Stanach Zjednoczonych dominującą religią jest chrześcijaństwo. Pod względem liczebności – na kolejnych miejscach są judaizm i islam. Pierwsza Poprawka do Konstytucji USA gwarantuje mieszkańcom prawo do swobodnego praktykowania religii bez ingerencji rządu.
Red. JŁ
