
Seria ataków aligatorów na Florydzie. Eksperci apelują o zaniechanie „zemsty” na gadach
Cztery ataki aligatorów, do których doszło na Florydzie w ciągu ostatnich dwóch tygodni, w tym jeden zakończony śmiercią kobiety, ponownie zwróciły uwagę na kwestie związane z bezpieczeństwem osób korzystających z akwenów wodnych w Słonecznym Stanie oraz zarządzania populacją krokodyli i aligatorów. Eksperci twardo podkreślają jednak, że ataki drapieżnych gadów są wciąż – statystycznie – rzadkością, a zamiast piętnowania gatunku kluczowe znaczenie mają edukacja i ograniczanie ryzykownych zachowań wśród osób wchodzących w kontakt z aligatorami.
Seria krwawych zdarzeń miała swój początek 21 czerwca, gdy 19-latek został ugryziony podczas snorkelingu w Rainbow River w powiecie Marion. Aligator mierzący 8 stóp i 3 cale został później odłowiony i zabity. Sześć dni później 11-letni Brody Dituri stracił prawą dłoń podczas łowienia ryb w Nelson’s Fish Camp, również w powiecie Marion. Aligator zaatakował chłopca na brzegu, gdy ten wypuszczał złowioną rybę.
Do największej tragedii doszło 28 czerwca, gdy 31-letnia Brittany Clark zginęła podczas pływania w rzece Econlockhatchee. Zwierzę oderwało jej lewą rękę i spowodowało otwarte złamanie prawej, ostatecznie zabijając kobietę. Winowajca, aligator o długości 13 stóp, został odłowiony i zabity. Najświeższy wypadek z udziałem aligatora wydarzył się 3 lipca w North Fort Myers, kiedy 71-letni James Grayson McMicken został zaatakowany podczas wędkowania. Mężczyzna zdołał uwolnić się z uścisku aligatora, uderzają gada wędką w oczy.
Po śmierci Brittany Clark część komentujących w mediach społecznościowych oraz ojciec kobiety opowiedzieli się za bardziej zdecydowaną redukcją populacji aligatorów. Fotograf przyrody Owen Lauer, prowadzący profil „Living with Gators”, wyłączył komentarze pod swoimi publikacjami, wskazując, że cały gatunek jest przedstawiany jako „ludojady”. Podkreślił, że wielu atakom można zapobiec dzięki edukacji i unikaniu niebezpiecznych zachowań. Badanie Uniwersytetu Florydy z 2025 r. wskazuje, że większość niebezpiecznych interakcji z gadami wynika z ryzykownych zachowań ludzi, takich jak celowe zbliżanie się do aligatorów, pływanie mimo bliskiej obecności zwierzęcia czy przebywanie nad wodą pod wpływem alkoholu lub narkotyków.
Eksperci wskazują, że do zdarzeń doszło pod koniec sezonu godowego aligatorów, kiedy zwierzęta wykazują największą aktywność i silniej bronią swoich terytoriów. Jako jeden z możliwych czynników wymieniana jest również susza, która ogranicza dostępność naturalnych zbiorników wodnych, w których bytują gady. Specjaliści podkreślają jednocześnie, że śmierć człowieka z winy aligatora to rzadkość – od 1948 roku, czyli w ciągu prawie 80 lat, odnotowano zaledwie 33 ataki aligatorów skutkujące śmiercią człowieka. Znacznie więcej, 346 przypadków, skończyło się poważnymi obrażeniami, a 154 – lekkimi urazami.
Szacuje się, że na Florydzie żyje około 1,3 mln aligatorów we wszystkich 67 powiatach. Od 1988 r. w stanie obowiązuje regulowany system odstrzału oparty na pozwoleniach i limitach.
Red. JŁ
