
Spiker Izby Florydy poparł kandydaturę Donaldsa na gubernatora. Kongresmen liderem sondaży
Kolejny przykład na to, że stanowej legislaturze – a przynajmniej Izbie Reprezentantów – nie jest po drodze z gubernatorem Ronem DeSantisem. Wskazują na to nie tylko ostatnie głosowania, m.in. zatwierdzenie obniżki podatku od sprzedaży wbrew sugestiom gubernatora, ale także poparcie kandydatury kongresmena Byrona Donaldsa w wyścigu o jego fotel przez spikera stanowej Izby Mike’a Johnsona.
Kongresmen Byron Donalds ogłosił zamiar ubiegania się o funkcję gubernatora Florydy w lutym. Od tamtej pory spływają do niego nie tylko pokaźne fundusze na kampanię wyborczą, ale także poparcie, którego udzielił mu m.in. prezydent Donald Trump. Donalds wydaje się faworytem wyścigu, choć do niedawna doskwierał mu brak większej rozpoznawalności wśród wyborców.
Znacznie większą sympatią i rozpoznawalnością cieszyła się żona obecnego gubernatora, Casey DeSantis, ale pierwsza dama Florydy nadal nie ogłosiła – i nie wiadomo, czy w ogóle to zrobi – swojego startu w przyszłorocznych wyborach.
Tymczasem Donalds zdobywa kolejne przyczółki w imperium politycznym, jakie przez dwie kadencje zbudował w Słonecznym Stanie DeSantis. W ostatnich dniach swoje poparcie dla kandydatury kongresmena ogłosił spiker stanowej Izby Reprezentantów Mike Johnson. Johnson podkreślił, że Donalds jest „zasadniczym konserwatystą” i „niezłomnym obrońcą polityki Trumpa”.
Według lutowego sondażu Donalds miał 34 proc. poparcia wśród republikańskich wyborców na Florydzie, a Casey DeSantis – 30 proc. Po poparciu kongresmena przez Donalda Trumpa odsetek wyborców, skłonnych na niego zagłosować, wzrósł do 45 proc. – w porównaniu do 23 proc. dla Casey DeSantis.
Red. JŁ
