Strzelanina na FSU. Policja: Sprawca polował na przypadkowe osoby, nie znał żadnej z ofiar

W czwartek na Uniwersytecie Stanowym Florydy (FSU) w Tallahassee doszło do strzelaniny, w której zginęły dwie osoby, a sześć zostało rannych. Ciężko ranny został także sam sprawca, który obecnie przebywa w szpitalu. Według najnowszych ustaleń policji mężczyzna nie znał osobiście żadnej ze swoich ofiar.

Do zdarzenia doszło w czwartek po południu w pobliżu budynku unii studenckiej FSU w Tallahassee. Strzelaninę rozpętał 20-letni student Phoenix Ikner, otwierając ogień do przypadkowych osób. Jak ustaliła policja – Ikner wybierał swoje ofiary kompletnie przypadkowo, żadnej z nich nie znał.

20-latek ranił łącznie osiem osób, z których dwie zmarły. Pozostała szóstka trafiła do szpitala. Stan rannych jest stabilny. Dwóch wypisano ze szpitala już w piątek.

Strzelanina trwała mniej niż 5 minut. Zakończyła się postrzeleniem Iknera przez policjantów, którzy pojawili się na miejscu zdarzenia po zgłoszeniu. 20-latek trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami.

Sprawca wykorzystał w strzelaninie policyjną broń, która należała do jego macochy a jednocześnie funkcjonariuszki policji Jessiki Ikner. Na miejscu znaleziono również strzelbę.

Ikner był wychowywany przez ojca i macochę. Wcześniej 20-latek stał się centrum sporu pomiędzy biologicznymi rodzicami, którzy walczyli w sądzie o opiekę. Jak podaje policja – młody mężczyzna miał wiele problemów zdrowotnych, w tym m.in. zaburzenia wzrostu oraz ADHD.

Red. JŁ