Tłumy na wiecu Byrona Donaldsa w Bonita Springs. Kongresmen ogłosił start w wyborach

Podczas hucznego wiecu w Bonita Springs kongresmen Byron Donalds zainaugurował start swojej kampanii wyborczej przed wyborami na gubernatora Florydy, które odbędą się w przyszłym roku. W czasie wydarzenia Donaldsa wspierał tłum ludzi obecnych na miejscu, a ponad 30 tys. osób oglądało wiec w Internecie.

Poseł do krajowej Izby Reprezentantów, Byron Donalds, oficjalnie ogłosił start w wyborach gubernatorskich Florydy w 2026 roku. Deklaracja padła podczas dużego wiecu w Bonita Springs, gdzie zebrały się tłumy zwolenników polityka. Frekwencja dopisała i chociaż nie wiadomo dokładnie, ile osób pojawiło się w samym Bonita Springs, aż 30 tys. osób oglądało wystąpienie Donaldsa w sieci – według szacunków sztabu wyborczego kongresmena.

„To jest wolny stan Floryda i jako wasz następny gubernator, pozostawię go wolnym stanem Floryda” – powiedział Donalds, który deklaruje kontynuację polityki obecnie urzędującego gubernatora Rona DeSantisa.

Podczas wiecu w Bonita Springs Donalds ogłosił zarys swojego programu wyborczego. Wśród kluczowych kwestii znalazła się reforma rynku ubezpieczeń w Słonecznym Stanie, a także przekształcenie Florydy w centrum finansowe. To ostatnie polityk chce osiągnąć poprzez ulgi i obniżki podatków, deregulację oraz uatrakcyjnienie stanu dla branży kryptowalutowej.

Donalds zapowiedział także reformę stanowego systemu edukacji, dokończenie renowacji Everglades oraz stworzenie nowoczesnej infrastruktury – modernizację starych dróg i budowę nowych.

Poseł jest członkiem Kongresu od 2020 roku. Wcześniej obejmował mandat w stanowej Izbie Reprezentantów, kojarzony z ruchem Tea Party oraz frakcją Freedom Force. W Bonita Springs pojawili się nie tylko zwolennicy Donaldsa, ale także jego zapaleni krytycy. Politykowi wytykano m.in. jego mętną przeszłość – Donalds był niegdyś oskarżony o oszustwo bankowe, ale zarzut wykreślono z rejestru. Inni zarzucali mu małą skuteczność legislacyjną w Kongresie. Wśród niezadowolonych byli także zwolennicy wolnego dostępu do broni, której na wiec Donaldsa nie można było wnieść.

Red. JŁ