Tych rzadkich kotów jest już co najwyżej 230. Gatunek z Florydy ginie pod kołami aut

Od początku 2026 r. na Florydzie odnotowano śmierć 11 zagrożonych wyginięciem panter (pum) florydzkich i prawdopodobnie każdy z osobników zginął po potrąceniu przez samochód. Najnowszą ofiarą powolnego ginięcia gatunku jest czteroletni samiec znaleziony w środę przy Corkscrew Road w powiecie Lee.

Zwierzę odnaleziono około 430 jardów na wschód od Carter Road. Jest to pierwszy przypadek śmierci pumy florydzkiej odnotowany w powiecie Lee w 2026 r., ale od 1 maja w całym Słonecznym Stanie zginęło już sześć przedstawicieli tego gatunku, a od początku roku – 11. Wśród padłych zwierząt było sześć samic. Najwięcej przypadków śmierci odnotowano w powiecie Collier.

Ekolodzy wskazują, że jednym z głównych zagrożeń dla panter pozostaje rozwój siedlisk ludzkich – zabudowy mieszkalnej i infrastruktury. W pobliżu miejsca odnalezienia ostatniego martwego zwierzęcia powstają osiedla Verdana Village, z planowanymi 2400 domami, oraz Kingston, gdzie powstaną kolejne tysiące nowych budynków. Specjaliści wyjaśniają, że inwestycje zwiększają natężenie ruchu drogowego i prowadzą do utraty lub fragmentacji terytoriów dzikich kotów. Część terenów przeznaczonych pod zabudowę Kingston znajduje się ponadto w obrębie Florida Wildlife Corridor, korytarza ekologicznego łączącego Panhandle z Everglades.

Każdego roku na Florydzie ginie od kilkunastu do kilkudziesięciu panter. W 2025 padło 18 zwierząt, a w 2024 roku dwa razy więcej. W 2023 padło 13 pum, ale rok wcześniej było ich aż 27. Florydzka Komisja Ryb i Zachowania Dzikiej Przyrody Florydy apeluje w szczególności do kierowców, aby przestrzegali ograniczeń prędkości, zwłaszcza na obszarach, gdzie żyją chronione zwierzęta. W konfrontacji z samochodem dzikie koty nie mają bowiem żadnych szans.

Szacuje się, że w warunkach naturalnych żyje obecnie zaledwie od 120 do 230 osobników pantery florydzkiej.

Red. JŁ