Urodzonemu w obozie dla uchodźców synowi Polaków grozi deportacja. Nie ma paszportu żadnego kraju

79-letni Paul John Bojerski, urodzony w 1946 r. w niemieckim obozie dla uchodźców jako dziecko polskich rodziców, został zatrzymany i aresztowany przez służby imigracyjne po wieloletnim, ale nigdy dotąd nieskutkującym deportacją nadzorze administracyjnym. Po ponad 70 latach życia w USA Bojerski ma zostać deportowany. Nie wiadomo tylko gdzie, bo nie posiada paszportu żadnego kraju.

Do aresztowania Paula Johna Bojerskiego (vel Zbigniewa Janusza Bojerskiego) doszło 30 października w biurze Urzędu Imigracyjnego (ICE) w Orlando. Jak przekazali bliscy 79-latka, Bojerski już podczas rutynowej kontroli w lipcu bieżącego roku został poinformowany, że musi opuścić USA, mimo że – jak twierdzi jego prawnik – nie posiada paszportu żadnego kraju, który mógłby go przyjąć. W związku z brakiem obywatelstwa Bojerski nie przedstawił ICE planów podróży w ramach ewentualnego dobrowolnego opuszczenia USA, co przesądziło o październikowym aresztowaniu.

Z Orlando Bojerski trafił do osławionego ośrodka detencyjnego „aligatorowe Alcatraz” na bagnach Everglades. Zdaniem rodziny 79-latka, jego stan znacznie pogorszył się w czasie pobytu w areszcie. Bojerski miał mieć ograniczony dostęp do leków i opieki medycznej, a ponadto zaczął poruszać się na wózku inwalidzkim, będąc jeszcze przed aresztowaniem w pełni sprawnym. W ośrodku detencyjnym starszy mężczyzna miał doznać obrażeń, spadając z wózka. Bliscy przywołują również jego słowa o zimnych posiłkach i złych warunkach sanitarnych w „aligatorowym Alctaraz”. Po pewnym czasie 79-latek został przeniesiony do ośrodka w Miami. Wówczas – jak twierdzi rodzina Bojerskiego – kontakt z seniorem stał się rzadszy ze względu na długie kolejki do telefonów.

Historia pobytu Bojerskiego w Stanach Zjednoczonych sięga 1952 r., kiedy jego rodzina legalnie wyemigrowała z terytorium Niemiec Zachodnich do USA. Z dokumentów Służby Imigracyjnej i Naturalizacyjnej wynika, że Bojerski został wówczas przyjęty jako stały rezydent na podstawie Displaced Persons Act (Ustawy o Osobach Przesiedlonych).

Mieszkając już w USA Bojerski wielokrotnie wchodził w konflikty z prawem. W latach 60. skazano go za kradzież i paserstwo, co w 1968 r. stało się podstawą do wydania nakazu deportacji. Zarówno Polska Ludowa, jak i ówczesne Niemcy Zachodnie odmówiły jednak przyjęcia Bojerskiego, dzięki czemu pozostał w USA.

W kolejnych latach ponownie znalazł się na wokandzie. Wówczas – jak twierdzi jego żona – miał kompletnie „stracić zaufanie do systemu”, po rzekomo niesłusznym skazaniu go za gwałt. Spośród wszystkich oskarżonych tylko Bojerski nie zaakceptował ugody, utrzymując, że jest niewinny. W zakładzie karnym spędził następne 3 lata.

Po odbyciu kary więzienia i ukończeniu studiów pracował przez ponad trzy dekady jako optyk. Starał się o stały pobyt, ale jego wniosek ostatecznie odrzucono. W 2010 r. wydano wobec niego nowy nakaz nadzoru służb imigracyjnych.

Rodzina Bojerskiego i jego adwokat próbują zakwestionować zatrzymanie. Poza krokami prawnymi bliscy 79-latka zwrócili się o pomoc do kongresmena Coreya Millsa, ale – jak informują – bez rezultatu.

Red. JŁ