W czwartek odbyła się 11. w tym roku egzekucja na Florydzie. Sprzeciwiali się jej… bliscy ofiar

Floryda zwiększyła swój historyczny rekord egzekucji do 11 w ciągu jednego roku – a właściwie nieco ponad pół roku – wykonując karę śmierci na 59-letnim Curtisie Windomie. Windom został stracony w czwartek poprzez podanie mu zastrzyku z trucizną. Był to jednocześnie jeden z nielicznych przypadków egzekucji, której sprzeciwiali się krewni ofiar, będący jednocześnie bliskimi skazanego.

W czwartek o godz. 18:17 stwierdzono zgon 59-letniego Curtisa Windoma skazanego na śmierć w 1992 roku za zamordowanie swojej dziewczyny Valerie Davis, jej matki Mary Lubin oraz Johnniego Lee, który – jak twierdził – był mu winny 2 tys. dolarów.

Zgodnie z aktami sądowymi – zanim Windom dokonał zbrodni, kupił w supermarkecie rewolwer kaliber .38 i amunicję. Najpierw zastrzelił Lee, a następnie udał się do mieszkania Davis, gdzie bez wyraźnego powodu zastrzelił ją na oczach świadka i ranił innego mężczyznę. Chwilę później śmiertelnie postrzelił matkę Davis.

Przez ponad 30 lat Windom złożył z pomocą swoich prawników szereg apelacji, wskazując na „błędy” w procesie oraz będący ich konsekwencją „niesłuszny wyrok”. Powstrzymać egzekucję próbowała także córka Windoma, która jest wspólnym dzieckiem 59-latka i zamordowanej Valerie Davis.

Straceniu Windoma sprzeciwiali się ponadto inni krewni ofiar, a jednocześnie bliscy sprawcy. „Przede wszystkim nadal kochamy i troszczymy się o Curtisa” – napisali we wspólnym oświadczeniu. „Świętowaliśmy ukończenia szkół i śluby przez telefon. Zabieraliśmy jego wnuki do więzienia stanowego na Florydzie, żeby go odwiedziły. Nawiązaliśmy relacje pomimo szklanych okien i krat w celi. Wybaczyliśmy mu”.

Ostatnia apelacja 59-latka została odrzucona w minioną środę przez Sąd Najwyższy USA

Na 17 września zaplanowano kolejną, dwunastą w tym roku, egzekucję na Florydzie.

Red. JŁ