W USA wśród Latynosów wygrywa Kamala Harris. Na Florydzie jest zupełnie na odwrót

Profesor z Florydy stwierdził w wywiadzie, prowadzonym dla Tima Padgetta z WLRN South Florida, że latynoscy wyborcy stają się lustrzanym odbiciem reszty elektoratu. W drugim i trzecim pokoleniu Latynosi troszczą się bardziej o kwestie ekonomiczne, niż światopoglądowe. Zdaniem naukowca, choć Trump mógł liczyć na w miarę wysokie poparcie wśród tej grupy w 2020 roku, dziś wielu Latynosów „skrycie” popiera Kamalę Harris. Niektórzy niechętnie przyznają się także do głosowania na Republikanina, więc sondaże mogą być mylące.

„[Latynosi] mogą utożsamiać się z Trumpem w pewnych kwestiach, ale nie powiedzą tego, bo będą się wstydzić. Myślę, że to zjawisko przekracza ramy samego elektoratu latynoskiego i wpływa również na ogólny elektorat” – powiedział powiedział profesor nauk politycznych z Międzynarodowego Uniwersytetu Florydy (FIU) Eduardo Gamarra, który kieruje także Latynoamerykańskim Forum Opinii Publicznej na FIU.

Zdaniem Gamarry z roku na rok Latynosi, którzy żyją w USA już w drugim lub trzecim pokoleniu, stają się odbiciem większości elektoratu, dla którego kluczowymi kwestiami są warunki ekonomiczne, w tym m.in. ceny żywności czy mieszkań.

Według najnowszego sondażu Paw Research w skali całego kraju Kamala Harris dominuje w sondażach nad Donaldem Trumpem. Demokratkę popiera 54 proc. Latynosów. Trumpa popiera za s już tylko 38 proc. wyborców z tej grupy.

Na Florydzie wyniki są odwrotne. Według sondażu Marist – imigranci z Ameryki Łacińskiej, którzy przed laty osiedli na Florydzie oraz ich potomkowie, znacznie tłumniej popierają Republikanina. Trump może liczyć tutaj na głos 58 proc. Latynosów, a Harris już tylko na 40 proc.

„Zawsze twierdziłem, że Demokraci, po pierwsze, traktują Latynosów jako pewnik, co jest ogromnym błędem. Po drugie, zawsze są spóźnieni, a w tym przypadku nie powinni zabiegać o Latynosów na dwa tygodnie przed wyborami; to powinno być stałe działanie od samego początku. To jest moja główna krytyka Demokratów. Wciąż traktują nas jako pewnik i zaczynają zbyt późno” – ocenił prof. Gamarra.

Red. JŁ