
Na Florydzie 54-letniego mordercę. Mówił o nawróceniu, ale za zbrodnię nie przeprosił
We wtorek wieczorem na Florydzie stracony został 54-letni Michael Lee King, skazany na śmierć za porwanie, gwałt i zabójstwo 21-letniej Denise Amber Lee w 2008 r. Egzekucja była czwartą przeprowadzoną w tym stanie w bieżącym roku.
Do zbrodni doszło w 2008 r., gdy sprawca uprowadził kobietę spod jej domu, pozostawiając tam dwoje małych dzieci. Według ustaleń śledczych, King związał ofiarę, zgwałcił ją, a następnie zastrzelił i zakopał w odludnym miejscu.
W trakcie przetrzymywania Denise Amber Lee zdołała wykonać połączenie na numer alarmowy 911 z telefonu porywacza, prosząc o pomoc. Tego dnia służby odebrały co najmniej pięć zgłoszeń związanych ze sprawą, w tym od świadków, jednak – jak ustalono – pomoc nie dotarła na czas z powodu błędów w komunikacji.
Po zabójstwie legislatura Florydy w Tallahassee jednogłośnie przyjęła ustawę „Denise Amber Lee Act”, która wprowadziła m.in. dodatkowe szkolenia dla dyspozytorów numeru 911.
W swoich ostatnich słowach King mówił, że w więzieniu przeżył nawrócenie, ale do końca nie przeprosił za popełnioną przez siebie zbrodnię.
W 2025 r. w Stanach Zjednoczonych wykonano łącznie 47 wyroków śmierci, z czego 19 na Florydzie.
Red. JŁ
