Weteran marynarki wojennej pozwał Associated Press. Wcześniej otrzymał 5 mln dol. od CNN
Zachary Young, weteran marynarki wojennej USA i zwycięzca głośnego procesu o zniesławienie przeciwko CNN, złożył apelację w sprawie dotyczącej jego pozwu przeciwko Associated Press. Young twierdzi, że został pomówiony w artykule AP, w którym napisano, że „jego firma pomagała przemycać ludzi z Afganistanu”. Uznaje to za bardzo poważny, fałszywy zarzut sugerujący jego udział w przestępstwie federalnym.
We wrześniu sędzia William Henry z 14. Okręgu Sądowego Florydy odrzucił pozew Younga, porównując go do „filmowych sequeli, które nie powinny powstawać”. Young odebrał komentarze sędziego jako brak profesjonalizmu i przejaw stronniczości. Jego prawniczka Lisa Paige Glass argumentuje w apelacji, że sąd błędnie uznał, iż stwierdzenie o „pomaganiu w przemycie ludzi” nie ma charakteru zniesławiającego, a użyte przez sędziego analogie — w tym porównanie do „przemycania słodyczy do kina” — były po prostu nieadekwatne. Twierdzi również, że sąd niewłaściwie przeprowadził analizę prawną i wnosi o przydzielenie sprawy innemu sędziemu.
Prawnicy Younga podkreślają, że przemyt ludzi stanowi poważne przestępstwo federalne i międzynarodowe, a prawo Florydy wymaga dosłownej interpretacji takich sformułowań. Według nich AP nie może po fakcie reinterpretować opisu, który przedstawiał Younga jako osobę łamiącą prawo. Obrona utrzymuje, że o odpowiedzialności powinien zdecydować skład przysięgłych.
Young pozostaje w sporze z mediami od czasu procesu przeciwko CNN, w którym ława przysięgłych w styczniu przyznała mu 4 mln dolarów za utracone zarobki i 1 mln dolarów za szkody osobiste. Jury uznało również zasadność odszkodowań karnych, lecz przed ich ustaleniem strony zawarły ugodę. Po procesie jeden z ławników stwierdził, że byłby skłonny przyznać Youngowi nawet 100 mln dolarów.
Associated Press utrzymuje, że jego publikacja była rzetelnym opisem procesu weterana z CNN, a pozew Younga jest „bezzasadny”. Agencja nie odniosła się dotąd do najnowszej apelacji.
Red. JŁ

