Zabił sąsiada, bo myślał, że to niedźwiedź. 25-latek z Florydy z zarzutem

25-letni mieszkaniec Florydy, Ariel Gonzalez Rodriguez, został oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci z użyciem broni palnej po tym, jak śmiertelnie postrzelił swojego sąsiada. Mężczyzna twierdzi, że był przekonany, iż oddaje strzały do… niedźwiedzia.

Do tragedii doszło około północy w marcu w Naples na Florydzie. Ciało ofiary, Jasona Sheffielda, odnaleziono dopiero następnego ranka w zaroślach znajdujących się za kurnikiem na posesji Rodrigueza.

Z aktu oskarżenia wynika, że żona Rodrigueza, Katherin Hidalgo, obudziła męża, słysząc hałasy dochodzące z tyłu posesji. Podejrzewała, że dzikie zwierzę zaatakowało znajdujące się tam zwierzęta gospodarskie. Rodriguez początkowo wyszedł z domu z karabinem małego kalibru, jednak po chwili wrócił po „mocniejszą” broń, mówiąc żonie, że hałas może powodować niedźwiedź.

Najpierw 25-latek miał oddać pojedynczy strzał w ziemię. Następnie, jak wynika z ustaleń śledczych, uznał, że „zwierzę” zbliża się do niego i może zaatakować. Wówczas oddał kolejny strzał na wysokości pasa w kierunku posesji sąsiada. Jego żona zeznała, że usłyszała co najmniej dwa wystrzały.

Choć podejrzewał, że mógł trafić – jak rzekomo sądził – niedźwiedzia, Rodriguez nie sprawdził terenu. Żonie miał powiedzieć, że zajmie się tym rano. Następnego dnia odkrył w pobliżu miejsca, z którego oddał strzały, ciało sąsiada.

Już podczas rozmowy z dyspozytorem telefonu alarmowego 911 25-latek miał być „wyraźnie zdruzgotany”. Powiedział, że przez pomyłkę zastrzelił swojego sąsiada.

Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze zatrzymali zarówno Rodrigueza, jak i jego żonę – na czas wyjaśnienia okoliczności zdarzenia. 25-latek usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci z użyciem broni palnej.

Red. JŁ