Działka pod budowę centrum prezydenckiego Trumpa to łapówka? Do sądu wpłynął pozew
Do sądu na Florydzie wpłynął federalny pozew kwestionujący legalność przekazania gruntu stanowego pod planowane centrum prezydenckie i wieżowiec Donalda Trumpa w centrum Miami. Autorzy pozwu twierdzą, że transakcja narusza konstytucyjny zakaz przyjmowania przez urzędującego prezydenta korzyści finansowych od poszczególnych stanów, tzw. Domestic Emoluments Clause.
Pozew skierowano przeciwko Trumpowi, jego fundacji biblioteki prezydenckiej, Miami Dade College, gubernatorowi Florydy Ronowi DeSantisowi oraz innym urzędnikom stanowym. Zgodnie z opisanym w pozwie przebiegiem transakcji, działka została najpierw przekazana przez college stanowej komisji kontrolowanej przez gubernatora i gabinet Florydy, a następnie trafiła do fundacji Trumpa. Oficjalna wycena nieruchomości wynosi 67 milionów dolarów, jednak autorzy pozwu twierdzą, że jej rzeczywista wartość może być znacznie wyższa.
Jedynym warunkiem przekazania gruntu było wybudowanie elementów biblioteki lub muzeum prezydenckiego w ciągu 5 lat. Poza biblioteką na działce miał powstać komercyjny hotel, co prezydent otwarcie zapowiadał.
Powodowie argumentują, że transakcja może skłaniać inne stany do oferowania prezydentowi kosztownych korzyści w zamian za przychylność polityczną. W pozwie wymieniono przykładowe „rewanże”, jakich Floryda mogłaby oczekiwać: dodatkową pomoc federalną po katastrofach, wyjątki dotyczące odwiertów offshore na wybrzeżu Florydy oraz wybór stanu na nową siedzibę NASA.
Pozew złożyły cztery osoby i organizacje, w tym historyk i aktywista Marvin Dunn, który wcześniej zaskarżył college za naruszenie zasad przejrzystości przy zatwierdzaniu umowy. Powodowie domagają się unieważnienia całej transakcji.
Prawnicy oceniają, że rozstrzygnięcie sprawy może być trudne ze względu na nieliczne precedensy sądowe.
Red. JŁ

