Gubernator Florydy przedstawił projekt nowej mapy okręgów wyborczych. Demokraci mogą stracić cztery mandaty
Gubernator Florydy Ron DeSantis przedstawił projekt nowych granic okręgów wyborczych do Kongresu USA, który według analiz mógłby przynieść Republikanom nawet cztery dodatkowe mandaty w Izbie Reprezentantów. Specjalna sesja legislatury stanowej poświęcona nowym mapom ma rozpocząć się we wtorek.
Floryda dysponuje obecnie 28 miejscami w Kongresie, z których 7 zajmują demokraci. Projekt zakłada likwidację czterech okręgów kontrolowanych przez tę partię – dwóch w południowej Florydzie oraz po jednym w rejonach Tampy i Orlando. Po ewentualnym wejściu zmian w życie demokraci mogliby zachować tylko około 4 mandaty. Wstępne analizy wskazują, iż zagrożone byłyby miejsca zajmowane obecnie przez Kathy Castor, Darrena Soto, Jareda Moskowitza i Debbie Wasserman Schultz. Okręg w Orlando miałby zostać przekształcony w taki sposób, by skupić wyborców demokratycznych w jednym miejscu – mandat zachowałby Maxwell Alejandro Frost.
Projekt ma duże szanse na szybkie uchwalenie dzięki republikańskiej superwiększości w legislaturze stanowej.
Lider demokratów w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries zapowiedział skierowanie sprawy do sądu. Jeffries zapowiedział też, że demokraci będą dążyć do pokonania kilku republikańskich kongresmenów z Florydy, w tym Maria Diaza-Balarta, Marii Elviry Salazar i Briana Masta. Sondaże wskazują, że większość wyborców w Słonecznym Stanie sprzeciwia się zmianie map wyborczych przed wyborami połówkowymi.
DeSantis twierdzi, że nowa mapa lepiej odzwierciedla obecny skład polityczny stanu.
Red. JŁ

