Podatek od sprzedaży wzrósłby na Florydzie dwukrotnie! Tyle ma kosztować pomysł DeSantisa
Według Florida Policy Institute (FPI), zaproponowana przez gubernatora Rona DeSantisa likwidacja podatku od nieruchomości skutkowałaby koniecznością zrekompensowania utraconych wpływów budżetowych podwyżką podatku od sprzedaży. FPI szacuje, że ten ostatni mógłby wzrosnąć nawet dwukrotnie.
Zdaniem analityków FPI, rewolucyjny pomysł gubernatora Rona DeSantisa, który postuluje likwidację podatku od nieruchomości w swoim stanie, wiązałby się z podwyższeniem podatku od sprzedaży na Florydzie do najwyższego poziomu w całych Stanach Zjednoczonych. Obecnie jego podstawowa stawka wynosi 6 proc. Po likwidacji podatku od nieruchomości mogłaby skoczyć nawet do 12 proc. – uważa FPI.
FPI oszacowało, że aby zastąpić wpływy z podatku od nieruchomości, z których finansowane są m.in. usługi publiczne, edukacja i lokalne samorządy, konieczne byłoby zebranie dodatkowych 43 miliardów dolarów. Podatki od nieruchomości stanowią 18 proc. dochodów powiatów, 17 proc. dochodów miejscowości i aż 73 proc. dochodów okręgów szkolnych na Florydzie.
Eksperci FPI uważają, że system podatkowy Florydy już obecnie jest jednym z najbardziej „odwróconych”, porównując go z innymi stanami. Słoneczny Stan nie pobiera m.in. podatku dochodowego. Likwidacja podatku od nieruchomości oznaczałaby jeszcze znaczniejsze oparcie budżetu stanu o podatek od sprzedaży. W takim wypadku kondycja finansów publicznych byłaby uzależniona od poziomu konsumpcji wśród mieszkańców.
Zapowiada się jednak, że droga do zniesienia podatku od nieruchomości na Florydzie będzie kręta i długa. Choć stanowi prawodawcy wprowadzili już do legislatury ustawę, która ma zbudować prawne podwaliny pod badanie skutków likwidacji opłaty, sam DeSantis przyznaje, że realizacja jego pomysłu będzie wymagała zmiany konstytucji.
Red. JŁ

